Od zamknięcia do ześwirowania

by Maria Chudy

11 marzec

Zwykła data?

Nie.

Ten dzień obecni uczniowie zapamiętają na zawsze. Zamknięto szkoły na dwa tygodnie!

„Ale super, koniec wstawania rano! Bonusowe wakacje!”

 

Mija kilka dni, a już wiadomo, że szkoły nie otworzą się po dwóch tygodniach. Jednak uczniowie są nadal zadowoleni, ponieważ nikt nie ogarnia na tyle zdalnych lekcji, żeby iść normalnie z materiałem.

Po miesiącu wszyscy już mają dość siedzenia w domu. Uczniowie wręcz marzą o powrocie do szkoły.

 

Pamiętasz to?

W sumie nie ma co pamiętać. To nadal trwa.

I wiesz co?

Jest coraz gorzej.

 

Pewnie zastanawiasz się, o czym jest ten post..? Jest o tym, jak izolacja wpłynęła na mnie i moją psychikę.

Generalnie jestem osobą o naprawdę silnej psychice. Nigdy nie miałam żadnego poczucia, że życie jest beznadziejne, albo, że nie chce mi się żyć. Mam mnóstwo energii, motywacji do robienia miliona rzeczy (niestety naraz).

Pierwszy miesiąc lockdown’u przeżyłam cudownie! Razem z siostrą robiłyśmy rzeczy, na które nigdy nie było czasu. Zdjęcia, pieczenie, filmy, rozmowy, taniec itp. Nawet założyłam wtedy Tik Toka i to nie z nudów! Miałam taką wenę i pomysły, że czułam, że muszę to zrobić, że muszę tworzyć. Opłaciło się, ponieważ w niecały miesiąc, zgromadziłam tam prawie 10 tysięcy obserwatorów.

Jeśli śledzisz moje Instastory, to pewnie pamiętasz, że codziennie dodawałam listę rzeczy, które udało mi się zrobić danego dnia. To było już w momencie, kiedy ludzie narzekali na nudę. Ja się wtedy naprawdę świetnie bawiłam. Niektórzy dziwili się, że chce mi się tyle robić.

„W maju matury? Ja Ciebie proszę…” Kiedy „4 pory roku” QBIKa wejdą za bardzo haha W każdym razie, NIE ODBYŁY SIĘ!

Jednak to był dla mnie idealny czas, by się nawrócić i zacząć uczyć (lol, nie czuję jak rymuję).

Bo tak jakby… w marcu i kwietniu zbyt dobrze się bawiłam, by był jeszcze czas na naukę. Oczywiście robiłam zadania, które wysyłali nauczyciele, ale było ich na tyle mało, że nie zabierało mi to zbyt dużo czasu.

Zdałam sobie sprawę, że jestem totalnie nieprzygotowana do matury z matmy. To było 2. maja. Bardzo dobrze pamiętam tę datę. Dostałam wtedy takiego kopa, że przez 15 dni wstawałam o 5:00, żeby się uczyć. W te 15 dni, przerobiłam całe 3 lata matematyki z moim cudownym nauczycielem- Matemaksem. Jeśli go nie znasz, a jesteś przed maturą, to koniecznie wbijaj na YouTube!

W czerwcu była matura. Czułam, że poszło mi bardzo dobrze. Jak się później okazało, zdałam! Niestety dość przeciętnie, dlatego mam plan napisać ją jeszcze raz w przyszłym roku.

Podczas matur cieszyłam się, że w końcu mogę wyjść do ludzi. Brakowało mi szkoły i częstych spotkań ze znajomymi. Ogólnie brakowało mi widoku ludzi innych niż rodzina.

Następnie były wakacje. Bez dłuższego zastanawiania się, mogę powiedzieć, że to były dla mnie wakacje życia. Łącznie w lipcu i sierpniu, byłam może około tydzień w domu. Może nawet mniej. Odwiedziłam tyle miejsc, że już teraz, ciężko mi wszystkie wymienić.

Koniec sierpnia był dla mnie dość stresującym czasem, ponieważ trwała wtedy rekrutacja na studia. Temat studiów przełożę na osobny post, ponieważ jest on dość skomplikowany. W każdym razie, dostałam się na świetny kierunek.

Wszystko zepsuło się jakoś w połowie września. Moja siostra wróciła do szkoły, a ja zostałam. Nagle straciłam motywację do robienia czegokolwiek. Brak możliwości normalnego pójścia do szkoły lub wizji, że za chwilę się wyprowadzę i pójdę normalnie na studia, odebrała mi energię.

Mieszkam na zadupiu. Komunikacja jest tu naprawdę znikoma. Jakby… Halo. Mamy XXI wiek. Takie technologie i możliwości, że sprawa dojazdu nie powinna być aż takim problemem. A jednak…

Z tego powodu, że ciężko było mi się gdziekolwiek ruszyć, to siedziałam non stop w domu.

Przez zbyt długie przebywanie w czterech ścianach, nie chciało mi się już potem nawet starać, by wyjść z niego. Nie chciało mi się naprawdę nic. Tak jak zazwyczaj mam milion pomysłów na minutę, to w tym momencie, chciałam tylko przespać kolejny cały dzień, by szybciej zleciał czas.

Ogarniasz to? Ja- zawsze uśmiechnięta, wesoła, pełna energii, nie miałam motywacji nawet na oglądanie filmów! Patrz, co zamknięcie w domu może zrobić z człowiekiem o mocnej psychice.

Wtedy jeszcze miałam możliwość wyjścia. Może i ograniczoną, ale jednak. A co, kiedy naprawdę ma się kwarantannę i nigdzie nie można wyjść przez dłuższy czas? Jak to wpływa na osoby o słabej psychice?

Ludzie z natury muszą żyć w stadzie. Tak już jest. Nawet introwertycy, muszą czasem wyjść.

Tak przecierpiałam te dwa ostatnie tygodnie września. Następnie rozpoczęłam studia. Na początku miałam jeden dzień w tygodniu na uczelni. Cieszyłam się z tego i nie przeszkadzało mi, że muszę jechać 5h w jedną stronę na uniwersytet, by być tylko na trzech wykładach. Niestety teraz zlikwidowano nawet ten jeden dzień…

Pozdrawiam z domku 🙂 Właśnie siedzę kolejną godzinę przed ekranem. Czuję się jak cyborg. Dobranoc.

 

You may also like

2 komentarze

Joanna Obajtek 6 listopada, 2020 - 9:34 am

To, co się dzieje negatywnie wpływa na moją psychikę, odczuwam zniechęcenie, momentami się dołuję i czuję się bezsilna, bo nic nie mogę zrobić. Brakuje mi ludzi wokół, spotkań… Ciągle są nowe ograniczenia… Pomimo to zauważyłam, że zaczęłam doceniać to, co mam, proste rzeczy sprawiają mi tyle przyjemności! Piękne zdjęcia i super osiągnięcia. Gratuluję, kochana i pozdrawiam 🙂 Już pędzę na twojego insta!

Reply
Maria Chudy 6 listopada, 2020 - 8:02 pm

Ooo czyli widzę, że podobnie reagujemy lockdown. Też zaczęłam bardzo doceniać małe rzeczy
Dziękuję bardzo kochana ^^
Pozdrawiam <3

Reply

Leave a Comment