DOBRZE, ŻE AUSTRALIA PŁONIE

by Maria Chudy

25 osób nie żyje, zginęło pół miliarda zwierząt, wiele gatunków prawdopodobnie bezpowrotnie zniknęło z powierzchni Ziemi, miliony hektarów roślinności zamieniło się w popiół, do atmosfery dostały się ogromne ilości zanieczyszczeń, a ja sobie piszę, że pożary w Australii są dobre i potrzebne. Teraz każdy, kto przeczytał tylko tytuł stwierdzi, że jestem mocno walniętą ignorantką i posypią się hejty, ale no cóż… życie.

 
Zanim jednak przejdę do kwestii związanej z kontrowersyjnym tematem, zostańmy przy dość lakonicznym objaśnieniu, o co chodzi z pożarami na najmniejszym kontynencie naszego globu?

We wrześniu 2019 roku rozpoczęła się w Australii wiosna. Tegoroczna ogromna fala upałów spowodowana przez znaczne ocieplenie klimatu oraz różnicy temperatur między wschodnią a zachodnią częścią Oceanu Indyjskiego, sprawiła, że dotychczas kontrolowane pożary zaczęły eskalować. Ogień zaczął się rozprzestrzeniać i pochłaniać coraz to większe obszary. Nad kontynentem widoczne są ogromne chmury domu, a niebo przybiera odcienie żółci, brązu i czerwieni nawet w Nowej Zelandii, czyli około 2000 km od wybrzeża Australii! W gotowości są wszystkie jednostki staży pożarnej. Ogień jest postrzegany jako apokaliptyczny.

 

Dobra, pożar trwa od września, ale dlaczego dopiero teraz zrobiło się tak głośno na temat całej tej sytuacji w Australii?

Na przełomie grudnia- stycznia w Australii rozpoczyna się lato, co powoduje jeszcze większe upały. Sprzyja to szybszemu rozprzestrzenianiu się ognia. To, że Australia płonie, można zaobserwować nawet na zdjęciach satelitarnych z Kosmosu.
Przez wzmożone pożary w okolicach sylwestra doszło również do śmierci i zaginięcia wielu osób.

 

Teraz przyszedł czas na tłumaczenie się z tytułu dzisiejszego wpisu.

Oczywiście, że jest to okropne, co się dzieje na tym malutkim kontynencie! Ile ludzi, zwierząt oraz roślin umiera! Wiele osób traci domy. Koale uciekają na drzewa, które trawi ogień. Jest jednak jeden jedyny powód, dla którego dobre są pożary w Australii.

Drzewa eukaliptusa grają główną rolę wśród flory na tym kontynencie. Potrzebują one ognia, by żyć. Otwiera on owoce i uwalnia nasiona, które spadają na wypaloną ziemię, gdzie puszczają korzenie. W okresie suszy drzewo zrzuca korę, żeby zwiększyć szanse pożaru, ponieważ jest ona materiałem łatwopalnym. Jest to zjawisko naturalne na tym obszarze, jak w Polsce zrzucanie przez drzewa liści na zimę po to, by oszczędzały energię, żeby przetrwać ciężkie warunki pogodowe i niską temperaturę. 
KONTROLOWANE pożary pomagają eukaliptusom w rozprzestrzenianiu się i zalesianiu Australii, jednak obecna sytuacja szkodzi nawet temu gatunkowi drzewa.

Pożary prawdopodobnie ustaną dopiero z końcem lata, kiedy temperatura powietrza spadnie, a wilgotność wzrośnie. W tej chwili w Australii jest około 50 stopni Celsjusza. 

Jak Ty możesz się przyczynić do walki z kataklizmem w Australii?

Przede wszystkim własną edukacją na ten temat oraz uświadamianiem innych. Jest to ważne, ponieważ do rozprzestrzenienia się pożarów na tak ogromną skalę, przyczyniliśmy się głownie my- ludzie. Może niektórych ta sytuacja nakłoni do zmian i zaczną chronić przyrodę oraz prowadzić bardziej ekologiczne życie.

Jest jeszcze opcja wpłaty nawet niewielkich pieniędzy na zbiórki internetowe zorganizowane by wspierać odbudowę lasów i działania strażaków. Zebrane pieniądze pomogą także wrócić mieszkańcom do normalnego życia.


Cała sprawa płonącej Australii dość mocno mnie poruszyła, ponieważ to miejsce w pewien sposób, było zawsze obecne w moim życiu. Kilka lat temu, była dość realna opcja, że wraz z rodziną przeprowadzę się właśnie do Australii. Ostatecznie sprawy tak się potoczyły, że nie było to konieczne, dlatego zostaliśmy w Polsce. Jednak często myślę, jakby to było, gdybym się tam przeniosła? Jakby wyglądało moje życie?

Kończę już, bo mi przykro, kiedy za dużo o tym myślę. Mam nadzieję, że choć troszkę rozjaśniłam Ci sprawę płonącej Australii.

Na sam koniec, co mogę powiedzieć…? 
Pomagaj, jak potrafisz. Wpłać choć kilka złotych na zbiórkę lub po prostu przestań marnować jedzenie, czy używać miliona foliowych woreczków. Małe zmiany, które czyni wiele osób, są naprawdę dużymi zmianami. 

“Czyniąc rzeczy wielkie, zaczynaj od rzeczy drobnych” ~Laozi  
 

 

 

 
 

You may also like

14 komentarzy

Klaudia Lisiecka 8 stycznia, 2020 - 1:12 pm

Dobrze, że piszesz na takie ważne tematy! Mi samej jest przykro jak to wszystko widzę. Od dawna staram się jak mogę dbać o środowisko np. jako dziecko postanowiłam sobie, że nigdy nie wyrzucę żadnego papierka, butelki czy czegokolwiek pod siebie. Trzymam się tego do dziś i dziwię się, że tylu ludzi z lenistwa zaśmieca naszą planetę. Oczywiście śmiecenie jest tylko jedną z przyczyn narastającej katastrofy ekologicznej. Mam nadzieję, że ludzie ogarną się zanim będzie za późno.

https://klaudialisiecka.blogspot.com/

Reply
anrikaiszafagra 8 stycznia, 2020 - 1:35 pm

To straszne, płacze kilka dni z rzędu chce tam być i ratować te zwierzaki !💔💔💔💔

Reply
Natalka 8 stycznia, 2020 - 2:00 pm

Też uważam że to tylko i wyłacznie nasza wina i chodź wydaje się nam że do Australii daleko i jesteśmy mali na tle innych. To zbierze sie kilka takich samych osob ktore nie podniosa papierka i to znow o wiele wiecej niz mogloby byc na tych wysypiskach smieci
by-tala.blogspot.com

Reply
Gabriela Jaworska 8 stycznia, 2020 - 6:35 pm

Takie tematy powinny być poruszane coraz częściej!

Reply
Monika Pe. 8 stycznia, 2020 - 8:27 pm

A i owszem! My też mamy wpływ na to co dzieje się po drugiej stronie globu. Jestem za i chętnie pomogę chociażby najdrobniejszą darowizną, ale i zmianą swoich złych nawyków. Niestety człowiek zapędził się w konsumpcjonizmie. Czas stawić czoła swojej wygodzie, chociażby dla dobra naszej planety.

Reply
Świat Madzi :) 9 stycznia, 2020 - 9:57 am

Ten temat powinien być priorytetem dla innych Państw . Tym powinni się zająć a nie wojnami … Ciekawe jakby Pan Trump stracił wszystko … to żałosne ! Szkoda mi tych zwierząt ludzi to jest chyba najgorszy kataklizm jaki nastał w moim krótkim 30 letnim życiu :(:(

Reply
Toni 9 stycznia, 2020 - 10:07 am

Dobry pomysł na posta a jeszcze lepszy pomysł na tytuł ��
Przyciągnął mnie z ciekawości, co się pod nim kryje. Wcale nie byłem zaskoczony wyjaśnieniem, ponieważ od dawna wiem, że te pożary są tam potrzebne.
Nasuwa się ale pytanie: Jak powstają te pożary?
Dlaczego jest tyle ofiar?
Chciało by to napisać jak przyczyniamy się do tego my.
Osobiście stwierdzam, że ja winy nie ponoszę ��
Mimo wszystko pozostaje kwestia: Czy aby na pewno?

Reply
Marysia Chudy 9 stycznia, 2020 - 7:50 pm

Ostatnio dowiedziałam się o czymś takim jak El Niño i to może być główna przyczyna tych pożarów, która nie jest od nas zależna. Niestety najgorsza w tym wszystkim jest liczba ofiar (zwłaszcza wśród zwierząt), nawet jeśli nie my ponosimy winę. Jednak miejmy nadzieję, że taka sytuacja nakłoni niektórych do zmian, ponieważ nawet jeżeli nasze postępowanie nie wpływa na sytuację w Australii, to na pewno wpływa na najbliższe otoczenie. Zatruwa nas i naszych sąsiadów.

Reply
Anonymous 19 stycznia, 2020 - 3:36 pm

Mam złamane serce ��
Najbardziej szkoda mi bezbronnych zwierząt. Bardzo interesujący post.

Reply
Małgorzata 20 stycznia, 2020 - 9:56 am

Skala tej katastrofy przeraża 🙁

Reply
Ayuna 22 stycznia, 2020 - 2:42 pm

Wspaniały post kochana, warto pisać o takich sprawach, nie można zamiatać ich pod dywan, ludzie powinni być świadomi tego co się dzieje na świecie. Może w końcu spojrzą na swoje życie i zrozumieją, jak wiele złego robią w prostych codziennych czynnościach! Czy tak trudno jest zadbać o nasza planetę? Już nie mówię o drastycznych zmianach ale o drobnostkach jak właśnie te bezwartościowe i bezużyteczne woreczki foliowe.
Pozdrawiam ciepło ♡

Reply
baroness greenfield 29 stycznia, 2020 - 1:31 pm

So sad, it breaks my heart all those poor animals

Reply
mowmimoniska 30 stycznia, 2020 - 3:45 pm

Nie miałam o tym pojęcia :o.

Reply
Experience Invest 5 lutego, 2020 - 12:02 am

We need to do more about this!

Reply

Leave a Comment